Słoneczna pogoda, szalona muzyka, młodzi goście i unosząca się w powietrzu miłość.
To wszystko towarzyszyło ślubowi Kamili i Jakuba.
Ale zacznijmy od początku… 👌
Już w drodze do Państwa Młodych pojawił się mały problem
z dotarciem na miejsce (ach ta nawigacja!).
Całe szczęście z pomocą przyszła sąsiadka,
która lepiej niż Janosik wiedziała, w którą drogę skręcić,
aby dotrzeć do Pary Młodej.
Gdy trafiłem już na miejsce w bramie powitał mnie psiak strzegący posesji.
Młodzi przygotowywali się do uroczystości w jednym domu,
ale oddzielnych pokojach.
Nie było czuć żadnego napięcia i stresu,
a panująca tam atmosfera była wyjątkowo luźna.
Mama Pana Młodego prasowała jeszcze dla niego koszule 😊 
Po przygotowaniach ruszyliśmy na ceremonie.
W drodze do kościoła trafiliśmy na leśną bramę,
przy której Świadek musiał skosztować ognistego trunku,
„bo inaczej dalej nie pojedziecie”.
Trunek mimo, ze ognisty nie złamał Świadka.
Ceremonia odbyła się w Kościele w Suwałkach.
I na tym etapie mogła się zakończyć ta historia… Dlaczego?
Po wyjściu z kościoła gdy konfetti z dolarami wyleciały do góry,
robiąc zdjęcia cofałem się coraz dalej.
Okazało się, ze chodnik jest dużo węższy niż mi się pierwotnie wydawało.
Wpatrzony w wizjer, próbując uchwycić najlepszy moment,
poczułem powiew wiatru pędzącego samochodu zorientowałem się,
że stoję już na ulicy – ups 🙂
Wesele odbyło się w Hotelu „Akvilon” w centrum Suwałk.
Sala weselna była ozdobiona zwisającymi światełkami, co nadało jej wyjątkowego klimatu.
Na szalonym weselu, szalonej pary nie mogło zabraknąć…
szalonej muzyki – mocno imprezowej 🙂
Ach… co to był za ślub!